Główna // Mama,Moje rysunki // Kryzys Matki

Kryzys Matki

Pewnie znacie to uczucie. Budzicie się rano i myślicie, ja nie chcę wstawać, już czuję się zmęczona…Nie dam rady… Te wszystkie obowiązki mnie przetłączają. Albo siedzicie w kuchni, w jednej ręcę kawa, druga podpiera pochyloną głowę, obok synek wyciąga z szafki mikser, różne ciekawe rzeczy, a Wy myślicie, a niech tam, tak, synku, tak… Lub patrzycie co chwila na zegarek i liczycie minuty do popołudniowe drzemki waszej pociechy.

Jestem pewna, że takie chwilę dopadają każdą mamę. Ja nazywam to kryzysem matki. Obecnie mogę stwierdzić, że powoli wychodzę z mojego kryzysu. Opiszę szczegółowe moje uniesienia i opadające nastroje towarzyszące mojemu byciu mamą.

Od urodzenia synka do pierwszego roku życia, byłam bardzo szczęśliwa, codziennie z przyjemnością wykonywałam wszystkie moje obowiązki, wstawałam w nocy i rano nie marudziłam, że jestem niewyspana. Po prostu robiłam wszystko z ogromną radością:)

Po pierwszym roku, kiedy Maleństwo zaczął uczyć się chodzić, biegać, zaczęłam się czuć coraz to bardziej wyczerpana. Najpierw fizycznie, a później psychicznie. Od pierwszego roku do 2 roku życia Malutki strasznie absorbował uwagę. Ciężko też było zrozumieć jego nastroje. Ogólnie w tym okresie rozwoju dzieci są bardzo i to bardzo ruchliwe, ciężko im się na czymś skoncentrować. Taki przykład: biorę go na kanapę, otwieram książeczkę i już go nie ma.

Teraz  jest zupełnie inaczej. Synuś przemienił się w mola książkowego. Od rana do wieczora mógłby oglądać ilustracje w książkach i słuchać opowieści. Potrafi już się sam sobą zająć. Uwielbiam go obserwować kiedy się bawi samochodzikami i tak smiesznie robi usteczkami: brum-brum, zderza ze sobą pojazdy i krzyczy mandat-mandat:)))))

Teraz to już kumpel, przyjaciel, pomocnik. Bardzo chętnie wyciąga pranie z pralki, odkurza, raz nawet pomógł zreperować drukarkę. Potrzebowałam coś wydrukować, ale drukarka się zacięła. Malutki z okrzykiem radosci pobiegł do pokoiku, wrócił ze swoją skrzynką z narzędziami, uderzył parę razy plastikowym młoteczkiem i zadziałało! Jaki był dumny, mówię Wam!

Na moim horyzoncie wreszcie się rozjaśniło, pojawiło się twarde przekonanie, że najtrudniejsze już za mną. Mam więcej czasu dla siebie i na realizację moich życiowych planów. Powoli wchodzę w rytm pracy, pracuję i sprawia mi to przyjemność:)

Przeczytaj na ten temat

___________________________________________________________________________________
Kategoria: Mama,Moje rysunki Tagi:

1 komentarz do "Kryzys Matki"

  1. Ira pisze:

    Fajnie że pracujesz, ja mam synka w tym samym wieku
    i szukam pracy już od dłuższego czasu i nici. Na Ukrainie nie było by z tym problemu…

Przekaż kilka słów od siebie

Copyright © 2007-2013 Mama Blog . All rights reserved.
Designed by Theme Junkie . Powered by WordPress.